Kto się boi Google?

W najnowszym "sternie" czytamy reportaż "Tajemny świat Google". Bardzo niewielu dziennikarzy zostało do tej pory wpuszczonych do technologicznego kampusu Googleplex w Mountain View. Prawie nikomu wcześniej nie udało się zajrzeć za kulisy słynnej, najbardziej zaawansowanej pracowni badawczej - Google X. Zaproszenie tam dziennikarzy z niemieckiego tygodnika jest sygnałem, że światowa potęga chce zawalczyć o swój nieco nadszarpnięty wizerunek w Europie.


Ma to zapewne związek z oskarżeniem o praktyki monopolistyczne wysuniętym wobec Google przez Komisję Europejską w kwietniu. Grozi mu rekordowa (ze względu na obroty) kara w wysokości do 6 miliardów Euro. Czas na odpowiedź Google ma do końca czerwca.

Artykuł oprócz opisu tajemnej centrali Googla, osobowości, które stoją za jej rozwojem i imponujących, przyszłościowych projektów nad którymi firma pracuje, porusza również problem zaufania do Google w Europie - i na świecie. Z badania przeprowadzonego dla "stern" wynika, że 86% Niemców postrzega firmę tę jako "potężną", 60% jako "wizjonerską", a 38% także za "niebezpieczną". Tylko co czwarty badany postrzega Google jako firmę, której można bez problemu zaufać. Obawy pogłębia popukultura, w którym to nurcie ukazała się półtora roku temu książka Dave'a Eggersa "The Circle". Opisuje ona dystopię, w której technologiczny koncern, obiecujący nowy, wesoły, kolorowy i wspaniały świat, tworzy globalny system totalitarnego nadzoru.

Bawi, tumani, przestrasza...
Google wyposaża nas we wspaniałe narzędzia. Zmieniają one od prawie dwóch dekad nasz świat, nasze z nim interakcje i sposób korzystania z jego zasobów. Inwestuje w projekty, których celem jest rozwiązywanie cywilizacyjnych problemów. Bawi i oczarowuje. Otwiera głowy.
Chce dostarczyć internet wszędzie tam, gdzie go jeszcze nie ma, za pomocą ławicy balonów. Buduje autonomiczny samochód zdatny dla osób niewidomych:

I sztuczną inteligencję. Tworzy psoidalne, biegające roboty:

A nawet pracuje w "Calico" nad... zagadką nieśmiertelności. (!)

Sergey Brin, legenda Doliny Krzemowej, współzałożyciel Googla, zapewnia dziennikarzy "stern": "Nie ma żadnego powodu, żeby Europejczycy się nas bali". Potwierdza to słynne, filantropijne motto firmy: "Don't be evil"
A jednak kontrola to najwyższa forma zaufania. Google ma w ręku niewyobrażalną potęgę.
Nawet dla przyzwoitości, należy się trochę bać.
Trwa ładowanie komentarzy...